Poniedziałek  20.11.2017

4 czerwca 89’? Dokładnie pamięta tylko urnę

2 czerwca (finał kampanii Komitetu Obywatelskiego w amfiteatrze) – to pamięta świetnie. Sam dzień wyborów – wspomnienia się zacierają. A o czym myślał dzień po 4? – O w pełni wolnych wyborach – udało się już po dwóch latach – przypomina M. Rusakiewicz.

Był w wirze wydarzeń. Szczerze przyznaje, że dzień pierwszych wolnych wyborów – poza momentem głosowania, który zresztą widzi po 25 latach trochę jakby przez mgłę – to dla niego tylko strzępki rozmów, atmosfera oczekiwania i niepokoju. – Nie utkwił mi szczególnie w pamięci. Nie potrafię wymienić wszystkich sytuacji godzina po godzinie – mówi Marek Rusakiewicz, działacz opozycyjny wybrany w 1989 roku do sejmu kontraktowego.

Za to inaczej jest z samym okresem przedwyborczym i z tym, co nastąpiło tuż po. – Zaczęliśmy kampanię pod koniec kwietnia – trwała dobry miesiąc i codziennie mieliśmy po dwa, trzy spotkania. Szkoły średnie, AWF – generalnie była ich cała masa, oczywiście nie tylko w Gorzowie, w całym okręgu wyborczym – wspomina. Okręg dawnego województwa gorzowskiego podzielony był na dwie części – w części południowej (na mapie od Gorzowa w dół) kampanię prowadził właśnie Marek Rusakiewicz. Z kolei z północy, z Choszcznem, Myśliborzem i Strzelcami, kandydował Włodzimierz Mokry.

W 1989 roku kandydaci Komitetu Obywatelskiego wzbudzali gigantyczne zainteresowanie. Dowód? 2. czerwca, amfiteatr i spotkanie z gorzowianami podsumowujące kampanię. – Była pełna widownia. Dziś na tego rodzaju spotkaniu byłaby pewnie garstka albo nikt by nie przyszedł – podejrzewa nasz rozmówca. – Tłumy ludzi, wielu znajomych – staliśmy razem na scenie, cieszyliśmy się, byliśmy pełni entuzjazmu. To była zresztą cecha wszystkich tych spotkań, ale amfiteatr w przedwyborczy piątek to była rzeczywiście kulminacja. To było dla mnie ogromne przeżycie, chyba największe w ciągu tego miesiąca – dodaje M. Rusakiewicz. Byli tam wszyscy kandydaci Solidarności z okręgu gorzowskiego: Mokry, Żytkowski, Hejmanowska, Bożek... Był również Władysław Frasyniuk, przyjechał specjalnie na to spotkanie.

Czy M. Rusakiewicz spodziewał się, że dostanie się do sejmu? Okazuje się, że wcale nie był pewny wygranej. Powód? Aby przejść w pierwszej turze trzeba było uzyskać powyżej 50 procent głosów ważnych – ocenia, że to był wysoki próg. Ponadto miał czterech mocnych kontrkandydatów. – Naprzeciwko mnie stanęła m.in. pani Małgorzata Bachalska – w Gorzowie bardzo znana i szanowana osoba. W Międzyrzeczu była działaczka PRON, która zaangażowała się w obronę bunkrów międzyrzeckich, co dało jej sporą popularność – wspomina. Przyznaje też, że nadzieje były wielkie, ale nikt nie sądził, że uda się wygrać już w pierwszej turze (do sejmu kontraktowego były dwie). Obawy potęgowało zagrożenie sfałszowania wyborów – właśnie dlatego wszystkie komisje zostały obsadzone przez obserwatorów z Solidarności. – Mieliśmy mnóstwo ludzi, którzy zaangażowali się w kampanię. Gdyby nie oni, niewykluczone, że rezultat wyborów byłby inny i dziś nie mówilibyśmy, że były to wolne wybory – podkreśla nasz rozmówca.

Z kolei sama kampania ze strony Solidarności miała charakter totalny. Mimo, że związek miał znacznie mniejsze możliwości i środki niż obecne ugrupowania polityczne to niemal wszędzie były plakaty i ulotki. Było to możliwe nie dzięki pieniądzom, a dzięki mobilizacji tysięcy bezimiennych ludzi. Zupełnie inaczej było z obozem rządzącym. – Przy nas PZPR-u właściwie nie było widać, ale trzeba zwrócić uwagę, że nasi przeciwnicy mieli za sobą media, a szczególnie prasę – podkreśla M. Rusakiewicz. Solidarność miała swoje audycje i programy wyborcze, ale to nie wiele znaczyło wobec siły mediów będących pod kontrolą władzy. – Gazeta Lubuska ukazywała się wtedy codziennie w nakładzie 100 tys. egzemplarzy. „Feniks” – biuletyn gorzowskiej Solidarności – w czasie kampanii został wydany tylko trzy razy, w wielokrotnie skromniejszym nakładzie – porównuje siłę rażenia ówczesnych mediów papierowych M. Rusakiewicz.

Zatem wynik wyborów, czyli zdecydowane zwycięstwo Solidarności było dla niego sporym zaskoczeniem. Jednak od razu po, właściwie już dzień po 4. czerwca zaczął myśleć i marzyć o doprowadzeniu do w pełni wolnych wyborów. Udało się to zrealizować w ciągu dwóch lat.

Adam Oziewicz

  1. Adres redakcji:
  2. ul. Łokietka 32/40 (kaskada, III p.)
  3. 66-400 Gorzów Wielkopolski
  1. Nasze telefony:
  2. redakcja: 95 736 62 22
  3. sekretariat: 95 736 62 22 wew. 100
  4. reklama: 95 736 62 22 wew. 102
  1.  
  2.  
  3.  
  1. Copyright 2017 tylko gorzów
  2. Design by trzyGieGRX design studio
  3. 13757