Czwartek 17.08.2017

Ta debata może odmienić miasto!

Gdzie nasz potencjał? Przy garażowiskach i Obotryckiej

Oto czwarty fragment debaty przygotowanej przez redakcję „Tylko Gorzów” i Gorzow24.pl. Uczestnicy spotkania wskazują na niewykorzystane dotąd tereny – podpowiadają, co należy zrobić, aby Gorzów przestał budzić niesmak.

Zbigniew Rudziński, szef gorzowskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego:
– Oceniając architekturę i wygląd miasta trudno jest nam być w pełni obiektywnymi. Posłużę się cytatem z listu jednego z uczestników „Czaku”, największej imprezy krajoznawców w Polsce – zakończyła się miesiąc temu w Gorzowie. Odwiedzili nas ludzie z całej Polski. Takich miast jak nasze i podobnych widzieli setki, niektórzy nawet tysiące. Zatem chłodnym okiem mogą spojrzeć na to, co tu zastali. List, którego fragment przeczytam, otrzymałem po zakończeniu imprezy. Autorem jest człowiek, który tutaj mieszkał. „Urodziłem się w Gorzowie ponad 60 lat temu, mieszkałem blisko 25 lat i wyjechałem z rodziną do Gryfina. Teraz, dzięki „Czakowi” wróciłem po 38 latach i zastałem piękne miasto…”. To, że krytykujemy Gorzów, to jest jedno, ale to, że ktoś znał to miasto w przeszłości, a teraz, po wielu latach, ma okazję porównać i stwierdzić, że jest ładne, to powinno nam dać do myślenia i pozwolić nabrać większego szacunku do tego, co mamy.

Jacek Bachalski, działacz społeczno-gospodarczy, współprowadzący spotkanie:
– Jasne, ale nasza dyskusja wynika z troski i z miłości do Gorzowa. Może być pan pewien, że nikt z nas nie przestaje lubić tego miasta tylko dlatego, że ma krytyczny stosunek do pewnych elementów. Wymiana poglądów, nawet krytyka ma wielką wartość.

Artur Radziński, prowadzący biuro obrotu nieruchomościami, były radny:
– Też kocham to miasto, ale przy tym staram się być obiektywny. Można kochać i trzeba kochać swoją małą ojczyznę, ale trzeba też widzieć, że nasze miasto jest po prostu brzydkie. Ono może być ładne. Cała Polska się zmienia. Mamy ogromną szansę na modernizację naszego kraju. Ale pod warunkiem, że będziemy wykorzystywali możliwości, jakie dają nam pieniądze unijne i gdy sami będziemy kreatywni. Oto kilka przykładów zarządzania miastem od kuchni. Proponowałem prezydentowi miasta, aby zrobić porządek z garażowiskami w rejonie ulic Garbary i Wodnej, z przesunięciem aż do ulicy Teatralnej. Zapominamy, że to fragment ścisłego centrum. Kiedyś wybudowano tam garaże, ale te działki można wykupić. Jako radny składałem wniosek o to, aby przeznaczyć 200 tys. zł na wykup tych parceli. Proponowałem prezydentowi, żeby miasto kupiło je, scaliło, a potem sprzedało z przeznaczeniem zgodnym z planem zagospodarowania centrum. Dowiedziałem się jednak, że te działki sprzedał jeszcze prezydent Henryk Woźniak i teraz właściwie nie ma jak ich odzyskać. Wiem, że pani wiceprezydent Ewa Piekarz zajmowała się tym tematem, a miasto częściowo wykupiło te działki, jednak proces ostatecznie utknął w miejscu. Uważam, że sprawa garaży w śródmieściu powinna być konsekwentnie doprowadzona do końca. Inne zagadnienie, które pokazuje kulisy sprawowania władzy. Pomysł budowy magistratu za Wartą. To fatalny projekt nie tylko dlatego, że miasta na to nie stać, ale dlatego też, że żadna z koncepcji urbanistycznych na zagospodarowanie śródmieścia Gorzowa nie przewidywała takiej inwestycji. Jest jeszcze jeden ważny powód: najpiękniejszy budynek w mieście popada w ruinę – znajduje się przy Obotryckiej. Przecież mógłby tworzyć fantastyczną całość razem z obecnym magistratem. Mało tego, można by pozyskać środki zewnętrzne na to, aby te obiekty odrestaurować. Przecież były takie plany… Ale nie, bo nie – najważniejsza jest budowa, kolejna inwestycja – i to niewiadomo z jakiego powodu. Miasto przejęło budynek od policji w drodze zamiany – policja od dawna jest przy Wyszyńskiego, a stary budynek stoi i niszczeje. Już dawno mógłby być zasiedlony przez urzędników. Miasto – może nie wszyscy państwo wiecie – płaci ponad milion złotych rocznie za dzierżawę pomieszczeń w różnych punktach. Tymczasem w prosty sposób można rozwiązać kwestie funkcjonalności, ekonomii i użyteczności, kumulując wszystko w jednym budynku.

Tomasz Machura, gorzowianin:
– (...) Mamy jeszcze wiele innych miejsc, które można by wykorzystać – trzeba je oddać w prywatne ręce: parcele przy Strzeleckiej, okolice Schodów Donikąd, ulica Walczaka, Drzymały i Wyszyńskiego – aż prosi się, żeby te tereny zagospodarować. (...) Niedawno padły słowa o osiedlu Europejskim, zaraz będzie powstawać osiedle Słowiańskie – wszystko pięknie, ale ulica Myśliborska niebawem zostanie zablokowana. Nie możemy myśleć kategoriami: wybudujemy wielkie sypialnie, wyniesiemy ludzi na zewnątrz, zapominając o koncepcji budowy tramwaju – komunikacji bezkolizyjnej. Słowiańska, Piłsudskiego czy Górczyńska zostały dostosowane do takiej komunikacji – trzeba już o tym myśleć i wykorzystać stworzone już warunki. Nie zapominajmy o komunikacji publicznej!

Architekt Leszek Horodyski o stylu zarządzania miastem: Po co myć dzieci, lepiej zróbmy sobie nowe!

To piąty fragment debaty przygotowanej przez „Tylko Gorzów” i Gorzow24.pl. Wypełniają go opinie autorów gorzowskiej architektury – wskazują to, co złe w działaniach magistratu. Na ich zarzuty odpowiada wiceprezydent Ewa Piekarz.

Roman Ropela, architekt:
- Mamy stworzyć nowy obraz współcześnie funkcjonującego miasta, ale w oparciu o tkankę, która w dużej części została zdewastowana, a później odtworzona w niewłaściwy sposób. Teraz musimy zadbać o to, aby Gorzów mógł spełniać wszystkie wymogi miasta XXI wieku i kolejnych stuleci. Z sentymentem wspominam dawne edycje opracowań planistycznych, które w najszerszym zakresie obejmowały zagadnienia urbanistyczne. Powiedzmy sobie otwarcie: dawne plany ogólne i plany szczegółowe – negowane, a potem zaniechane zupełnie – były skutecznym instrumentem tworzenia strategii rozwoju dbającej o to, aby w mieście nie powstało coś konfliktowego czy przypadkowego. W oparciu o to, co już istnieje, oraz o obecną ustawę o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, także w nowej legislacji, powinniśmy szukać strategicznych rozstrzygnięć dla całości miasta. Koncepcja ścisłego centrum – w ramach objętych konkursem - rozwiązywała zagadnienia przestrzeni miejskiej w precyzyjnie określonym obszarze. Tymczasem potrzebujemy szerszego ujęcia. Stąd ogromne znaczenie opracowań o charakterze strategicznym. Zatem warto wrócić do studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, którego w pierwszej wersji byłem autorem. Mam pełną świadomość, że taki powrót wymaga aktualizacji i dostosowania do nowych standardów, także ujęcia zagadnień komunikacyjnych. Ważne też, aby nie przedobrzyć z wyprowadzaniem komunikacji na zewnątrz, aby właściwie zadbać o komunikację wewnętrzną, o obsługę między dzielnicami. (...) Obecnie jak widzieć przyszłość? Trzeba wrócić do pełnej analizy urbanistycznej - w skali całego miasta i w powiązaniu z regionem - od strony społecznej, komunikacyjnej i pozostałych zagadnień, które tworzą przestrzeń wielkomiejską. Z kolei elementy architektury, którym poświęcamy nasze spotkanie, jako detale dopełniające fragmenty przestrzeni, powinny być istotnym uzupełnieniem podkreślającym walor miejski, w tym historyczny Gorzowa.

Leszek Horodyski, architekt:
- Z naszej dyskusji wynika, że wszyscy mówimy jednym głosem. Wiemy, co i jak mamy robić, ale w praktyce nic nie wychodzi. Pani wiceprezydent Ewa Piekarz powiedziała, że miasto nie ma narzędzi do tworzenia układu urbanistycznego centrum, czy też całości miasta. Tymczasem takim narzędziem jest plan zagospodarowania przestrzennego. Kto zleca jego tworzenie? Miasto. Zatem miasto samo przygotowuje narzędzie. Przepraszam, że w tonie krytycznym: miasto nie chce rozpoczynać prac nad planem śródmieścia, bo jest to zbyt skomplikowane. Usłyszeliśmy też, że miasto nie ma wpływu na inwestycje prywatne. To prawda, bo ich jakość zależy od zasobności portfela inwestora i talentu architekta. Ale w Gorzowie jest wiele inwestycji, które realizowane są przez urząd miasta. Z kolei grunty pod te inwestycje – tu decyzja o warunkach zabudowy czy plan nie ma znaczenia – są nietrafnie dysponowane. Tak jest w przypadku Archiwum Państwowego, którego jestem współprojektantem – dla tak ważnej funkcji miejsce między blokami, a sklepem z wędkami wydaje się przypadkowe. To źle, że lokalizacja wynika tylko z tego, że działka jest wolna. W internecie czytałem, na szczęście chyba odchodzimy od tego pomysłu, że nowy urząd skarbowy ma być budowany na osiedlu Górczyn - między budynkami mieszkalnymi, kościołem i supermarketem. Taka inwestycja na osiedlu mieszkaniowym? Chyba nie. Takie funkcje powinny być lokalizowane w centrum, w dzielnicy administracyjnej – jeżeli taka miałaby powstać. Ponadto jest wiele budynków w zasobach miasta, które również mogą być przedmiotem inwestycji, ale kompletnie nic się z nimi nie dzieje. Nie do końca wiemy, co jest tego przyczyną. To oczywiście moja subiektywna ocena – na ten temat nie mam szczegółowych informacji. Budynek po policji przy Obotryckiej to przecież własność miasta. Tymczasem myśli się o wyprowadzeniu magistratu na Zawarcie. Podczas przerwy żartowaliśmy, że gdy planuje się nową, wielką inwestycję, niemal jednocześnie wali się budynek przy Drzymały po byłych wydziałach urzędu miasta. Obiekt chyba nigdy nie był remontowany. Kilka lat temu zaczął się sypać, nikt nie reagował – teraz jest wniosek o rozbiórkę. Część urzędników przeniosła się do Watrala. Spotkałem się z opinią, że gdyby przenieść tam cały urząd to nie trzeba by inwestować za Wartą – sprawa byłaby załatwiona i byłoby znacznie taniej. Inna sprawa: schody przy Białym Kościółku? Są zamknięte. Popadają w ruinę. Kolejny przykład: budynki poszpitalne przy Warszawskiej – nie są własnością miasta, ale przecież są w Gorzowie. Magistrat nie może udawać, że nic tam nie stoi i nie ma żadnego wpływu na to, jaka funkcja będzie tam realizowana. Na wszystkie wymienione obiekty, jak podkreślają urzędnicy, nie ma pieniędzy. Nie mogę się z tym zgodzić. Skoro powstają kolejne duże inwestycje to znaczy, że pieniądze jednak są. Kwestia tylko decyzji, które inwestycje, w której kolejności powinny być realizowane. Tkanka miejska niszczeje. Ostatnie praktyki wskazują, że to, co się zaczyna psuć, lepiej wyrzucić albo zburzyć. Tak jak w przysłowiu: „po co myć dzieci, lepiej zróbmy sobie nowe”. Chodzi o to, że przez podobne działania magistrat traci swoja powagę i wiarygodność.

Ewa Piekarz, wiceprezydent miasta:
- To nieprawda, że miasto nie robi planów centrum, bo to jest zbyt skomplikowane. Mamy harmonogram wykonywanie planów zagospodarowania przestrzennego. Plany w centrum są priorytetem, tyle że liczebność załogi mamy taką, jaką mamy i przy realizacji wielu planów nie jesteśmy w stanie zaczynać nowych. Natomiast, gdy kończymy duże zadanie, to z miejsca zaczynamy przygotowywać kolejne. (...) Pojawiały się sprzeczne opinie, że albo miasto powinno nieruchomości w centrum trzymać żelazną ręką i nic nie sprzedawać, albo wręcz przeciwnie, że powinno wyprowadzić mieszkańców i zacząć działać. Obie tezy są tylko w połowie prawdziwe. Miasto w centrum wystawia na sprzedaży nieruchomość przy Obotryckiej. Wystawialiśmy także obiekt po byłym urzędzie przy Drzymały. Niestety nie ma zainteresowania. Dlatego zdecydowaliśmy się na wniosek o zgodę na wyburzenie i ewentualnie zbycie nieruchomości jako działki budowlanej. Ponadto wystawiamy do sprzedaży nieruchomości przy Kosynierów Gdyńskich po byłym Gastronomiku. Rynek jest jaki jest. Na razie nie ma zainteresowania, ale to nie znaczy, że nigdy go już nie będzie. Bo ostatnio sprzedaliśmy Czerwony Spichlerz – inwestor już przygotowuje się do realizacji ciekawej koncepcji. (...) Miasto nie jest biedne, ale na pewno nie jest też tak, że ma nieograniczone środki. Nowa ustawa o finansach publicznych wskazuje, że wydatki bieżące muszą być pokrywane dochodami bieżącymi. A pozostała część zadań? Zawsze brakuje pieniędzy – to prawda. Gdy robimy przymiarki do budżetu, wyraźnie widać, że na wnioski od mieszkańców, od dyrektorów wydziałów, od prezydenta, od jego zastępców, potrzeba trzy, cztery razy większego budżetu. Zatem nie ma wyjścia, jakieś priorytety trzeba przyjąć. (...) Lokalizacja Archiwum Państwowego wcale nie jest przypadkowa. Razem z prowadzącymi instytucję braliśmy pod uwagę różne miejsca i właśnie to wydawało nam się najbardziej korzystne. (...) Zgadzam się z diagnozą pana Artura Radzińskiego dotyczącą rozproszenia wydziałów urzędu miasta, ale zaproponowane przez niego leczenie jest nie do zaakceptowania. Docelowo należy rozwiązać problem, bo obecnie urzędnicy pracują w jedenastu miejscach – taka sytuacja jest droga i nieefektywna. Jednak remont zabytkowego budynku przy Obotryckiej będzie znacznie bardziej kosztowny niż wybudowanie nowego. Ponadto obiekt po policji i tak nie zaspokoi obecnych potrzeb – nie mówiąc o latach następnych. Dodam, że przy magistracie jest beznadziejna sytuacja z parkingami. To uniemożliwia wygodne załatwianie spraw urzędowych przez gorzowian. Nie mogę również zaakceptować opinii pana Artura Radzińskiego, że zupełnie oderwaną od rzeczywistości jest lokalizacja urzędu na Zawarciu. Komisja gospodarki i rozwoju pozytywnie zaopiniowała ten plan, z kolei rada miasta na podstawie tej opinii plan uchwaliła. Zatem albo konsekwentnie robimy coś od początku do końca, albo doprowadzamy do patowej sytuacji: rada najpierw mówi tak, a potem nie, w efekcie stoimy w rozkroku w jedenastu miejscach, co jest zupełnym absurdem. (...) Garażowiska? Cały czas nad tym pracujemy – systematycznie wykupujemy te place. Ale wykupienie wszystkich garaży w jednym czasie nie może być priorytetem, bo w mieście mamy znacznie więcej funkcji do wypełnienia.

  1. Adres redakcji:
  2. ul. Łokietka 32/40 (kaskada, III p.)
  3. 66-400 Gorzów Wielkopolski
  1. Nasze telefony:
  2. redakcja: 95 736 62 22
  3. sekretariat: 95 736 62 22 wew. 100
  4. reklama: 95 736 62 22 wew. 102
  1.  
  2.  
  3.  
  1. Copyright 2017 tylko gorzów
  2. Design by trzyGieGRX design studio
  3. 11806