Czwartek 17.08.2017

Ta debata może odmienić miasto!

Jacek Bachalski: Współpraca? Ja jej teraz nie widzę!

Co w kolejnym fragmencie debaty o architekturze? Część gości wskazuje na brak współpracy magistratu z deweloperami i architektami. Wraca też, zaznaczony już wcześniej, wątek lokalizacji Archiwum Państwowego – na ten temat wypowie się szef instytucji, dr Dariusz Rymar.

Urszula Stolarska, była wiceprezydent miasta:
(...) – Przypominam, wszelkie prace planistyczne, urbanistyczne toczą się i muszą się toczyć w oparciu o dane dotąd już przygotowane. Biorąc pod uwagę zmiany funkcji centrum i jego rozwój, przygotowano ekspertyzy – miasto dysponuje dobrymi badaniami. Jest wykonana, i należy ją wdrożyć, świetna ekspertyza dotycząca komunikacji tramwajowej – przygotował ją Uniwersytet Gdański. Dlatego dziwi mnie opinia pana Romana Mycki, bo przecież korzystał z tych opracowań. Mówi, że wie, że są, ale w swojej wypowiedzi nie odwoływał się do nich. Ekspertyzy wskazują na konsekwencje podejmowanych działań, również na to jak należałoby zorganizować komunikację publiczną, całe ciągi komunikacyjne oraz rozwiązania drogowe. Zarysowują również to, za czym zebrani niemal jednogłośnie się opowiadali, czyli zamknięcie centrum, stworzenie ciągu spacerowego, miejsca spotkań i utworzenie starego rynku, o którym wszyscy marzą. Chociaż przyznam, że moja opinia jest nieco odmienna od państwa głosów. (...) Mówimy o przyszłości. Wskazujemy na to, co trzeba zmienić. Nie ma wątpliwości, trzeba ratować historyczną część miasta. Nie ma już pana Zdzisława Linkowskiego – gdyby był, pewnie skierowałby do mnie siarczyste słowa za doświadczenia z minionego okresu. Jednak niezwykle ważne jest, aby ratowanie zabytków było ekonomicznie uzasadnione. Trzeba sobie wyraźnie powiedzieć: wielka odpowiedzialność jest w rękach prywatnych inwestorów. Miasto takiej wielkości jak Gorzów tylko w szczególnych przypadkach będzie inwestowało w starą zabudowę. Zobaczmy, co się dzieje z naszą przestrzenią. Gdzie się najwięcej inwestuje? Tam, gdzie są budowane osiedla mieszkaniowe, gdzie się tworzy przestrzeń do życia. Zatem najwięcej możliwości, zarazem najwięcej obciążeń, w związku z tym i odpowiedzialności jest na inwestorach prywatnych.

Jacek Bachalski, działacz społeczno-gospodarczy, deweloper, współprowadzący debatę:
– Od lat inwestuję, buduję i sprzedaję. Przepraszam, ale ani razu nie zostałem zaproszony do magistratu na rozmowę o mieście. Zatem jeżeli to na inwestorach leży odpowiedzialność za rozwój miasta, to nie wyobrażam sobie prowadzenia inwestycji bez współpracy i dialogu z kimś, kto również chce Gorzów ze mną budować i rozwijać. Mam nadzieję, że to się zmieni, że będziemy dyskutować. Sądzę jednak, że urzędnicy, niestety, pogodzili się z niemocą. To prawda, są złe ustawy – często mają się do życia jak pięć do nosa – ale gdy nie będziemy szukać rozwiązań, to pozostaniemy z walącymi się domami w centrum ze skomplikowaną struktura własnościową, na którą pani wiceprezydent się powoływała. Zatem trzeba się wziąć ostro do roboty i współpracy. Zapewniam, inwestorzy prywatni nie są po drugiej stronie barykady. Wolałbym budować ładniej, lepiej, podobną opinię przedstawił Zenon Banaś, ale do tego jest potrzebna współpraca z miastem. Ja jej teraz nie widzę.

Artur Radziński, były radny, prowadzący biuro nieruchomości:
– Jestem doradcą inwestycyjnym i operatorem na rynku nieruchomości. Od blisko 18 lat prowadzę biuro. Mam wiele obserwacji. Wymieniam je z kolegami, którzy zajmują się podobną działalnością w innych miastach w Polsce. Okazuje się, że Gorzów pod względem inwestycyjnym jest nietypowym miejscem. Wszędzie jest drożej w centrum, a u nas jest drożej na osiedlach – to paranoiczna sytuacja. Bierze się stąd, że pod względem architektonicznym, planistycznym czy kreatywnego działania urzędu miasta, Gorzów zostaje w tyle za konkurentami. To z kolei wiąże się z przypadkowymi lokalizacjami dla kluczowych inwestycji. Na to słusznie zwrócił uwagę architekt Leszek Horodyski. Zwróćcie uwagę, na łąkach za dawnym Kopernikiem wyznacza się miejsce dla Filharmonii tylko dlatego, że „słońce Karpat” wyśniło taką koncepcję i wyartykułowało ją któregoś dnia po trzech mocnych kawach. Z kolei my to akceptujemy i nie ma debaty publicznej na ten temat. Czy to normalna sytuacja? Podobnie jest z Archiwum Państwowym – taki budynek powinien być w sercu miasta. Przecież urząd prowadzi wyburzenia kamienic – na pewno znalazłoby się wolne miejsca dla takiej inwestycji. (...) Podam inny przykład niemocy i braku kreatywności magistratu. Od samego początku gdy byłem radnym, pytałem, co się dzieje z ulicą Strzelecką. Dlaczego mamy tak fatalne miejsce? Próbowałem przekonać prezydenta do tego, aby właśnie tam powstała sala koncertowa. Nie zgadzał się, argumentując, że w środku jest działka prywatna, a skoro tak, to trzeba komuś zapłacić. Mówił, po co płacić, skoro można tego uniknąć. Efekt jest taki, że przejeżdżamy ulicą Warszawską i czytamy na świetlnej tablicy: 350 wolnych miejsc na parkingu – ta sama liczba wolnych miejsc dziś wyświetlałby się w ścisłym centrum... (...) Porównajmy. Zielona Góra nie ma tak dużego potencjału rozwojowego jak Gorzów, a tymczasem przez całe lata w uporządkowany sposób jest zabudowywana. Chciałbym wreszcie przestać odwoływać się do zielonogórzan. Znowu ich przywołuję, bo, niestety, w różny sposób okradają nas z pieniędzy – to kolokwializm, ale dużo w tym prawdy. Co im trzeba oddać? Od dziesiątków lat dbają o to, aby ich centrum w usystematyzowany sposób było zabudowywane. To prawda, oni też popełniają błędy, ale to, co robią, może być dobrym przykładem dla nas wszystkich. (...) Jeszcze dygresja. Pani wiceprezydent wspomniała, że adaptacja budynku przy Obotryckiej byłaby znacznie droższa od budowy magistratu na Zawarciu. Chyba otrzymaliśmy inne materiały. Jestem gotów pokazać ten dokument – różnica jest jak jeden do trzech – oczywiście tańsza jest adaptacja.

Dr Dariusz Rymar, dyrektor Archiwum Państwowego w Gorzowie:
– Pan Jacek Bachalski wyprzedził mnie, ukradł to, co chciałem powiedzieć. Zatem wspieram jego wypowiedź i zarazem pod adresem władz miasta kieruję takie pytanie. Na co dzień prowadzę instytucję i cieszę się, gdy jest na mnie wywierana presja społeczna. Rzadko się tak dzieje, ale bardzo to lubię. Bo to świadczy, że, być może, coś jest nie tak lub że trzeba coś poprawić. Z kolei gdy zareaguję, to może to mnie uchronić przed niekorzystnymi konsekwencjami…. Podczas tego spotkania widzę, że jest wola ścierania argumentów. I w końcu pytanie: czy jest wola rozmowy ze strony władz miasta ze środowiskiem najbardziej zainteresowanym rozwojem Gorzowa – architektami, deweloperami, historykami krajobrazu kulturowego, jak siedzący tu wcześniej koło mnie Zdzisław Linkowski. Czy jest wola spotkania z nimi i pytania ich: a co wy sądzicie o zbudowaniu centrum handlowego w danym miejscu albo wyburzeniu jakiegoś obiektu? Chodzi mi oczywiście o strategiczne punkty dla rozwoju. Pytanie, ile w ostatniej dekadzie było spotkań z inicjatywy władz miasta o podobnej tematyce? Czy miasto wysuwa takie propozycje pod adresem środowiska, a środowisko to ignoruje? Nie sądzę, aby tak było. (...) Archiwum? I pan Leszek Horodyski i pani wiceprezydent Ewa Piekarz mają rację w tym, co powiedzieli na temat lokalizacji Archiwum. Wybraliśmy – potwierdzam to, co powiedziała – najlepszą lokalizację z tych, jakie wtedy przedstawiono. Mieliśmy dosłownie pięć minut w historii, które dzięki władzom miasta udało się wykorzystać dla Gorzowa. Bez błyskawicznej decyzji prezydenta miasta i rady miasta nie byłoby tej inwestycji. Człowiek, który podjął decyzję o budowie m.in. archiwum w Gorzowie, już nie żyje, a jego następca miałby znacznie trudniej – czasy się zmieniły. Natomiast dobrze też rozumiem to, co powiedział pan Horodyski – to postulat realizacji takich budynków jak urząd skarbowy czy archiwum państwowe w reprezentacyjnych miejscach, w środku miasta. Niestety, takie parcele są najdroższe, tu nie bez znaczenia jest czynnik ekonomiczny i zawsze będzie kolizja interesów. Również chciałbym żyć w mieście, gdzie budynki użyteczności publicznej lokuje się w najbardziej uczęszczanych miejscach, w ścisłym centrum, gdzie po prostu łatwo dotrzeć. Ponadto takie instytucje są wizytówką miasta i dobrze o nim świadczą. (...) Nie ma już pana Zenona Banasia? Absolutnie zgadzam się z jego opinią, mówię to jako obywatel i mieszkaniec tego miasta – chodzi o wątek koordynacji między osiedlami. Mieszkam w domu zbudowanym przez jego firmę, w bloku na osiedlu Górczyn. Wokół nie ma ani jednego miejsca, gdzie z synem mógłbym pokopać piłkę. W sąsiedztwie bloku nie da rady, bo trawnik się wygniecie, bo lokatorzy na to krzywo patrzą. Z kolei w okolicy jest tylko parking i zabetonowane chodniki. Między osiedlami nie ma żadnego miejsca na rekreację, na sport. Zostaje wsiąść w samochód, jechać za miasto i tam pobiegać czy pograć. Może to krzywdząca ocena, ale pod tym względem nie widzę koordynacji między osiedlami. Jest parcela, sprzedaje się ją, zabudowuje, a reszta jest zyskiem księgowym w niedomagającym budżecie miasta.

  1. Adres redakcji:
  2. ul. Łokietka 32/40 (kaskada, III p.)
  3. 66-400 Gorzów Wielkopolski
  1. Nasze telefony:
  2. redakcja: 95 736 62 22
  3. sekretariat: 95 736 62 22 wew. 100
  4. reklama: 95 736 62 22 wew. 102
  1.  
  2.  
  3.  
  1. Copyright 2017 tylko gorzów
  2. Design by trzyGieGRX design studio
  3. 11806