Środa 13.12.2017

Ta debata może odmienić miasto!

„Wojna” o architekta!

– Musi być ktoś personalnie odpowiedzialny za miejską architekturę – uważa Leszek Horodyski. Z kolei Ewa Piekarz podkreśla, że taka osoba nie miałaby instrumentów do wdrażania swojej wizji. W kolejnym fragmencie wraca spór o znaczenie funkcji architekta miejskiego.

Ewa Piekarz, wiceprezydent miasta:
– Żeby skończyć już temat urzędu skarbowego, to wyjaśnię: działka została sprzedana jeszcze w latach 80., jest własnością skarbu państwa i nie mamy żadnego wpływu na jego lokalizację. (...) Mam przekonanie, że urzędnicy nie przeszkadzają ani architektom, ani urbanistom, ani inwestorom. Nie wiem, jak państwo to odbieracie, ale staramy się, aby atmosfera do inwestowania w mieście była życzliwa. To, co możemy, załatwiamy od ręki. Dobre słowo zwykle otrzymujemy od tych, którzy są spoza Gorzowa. Tylko wtedy słyszę: pani prezydent, dziękujemy, bo u nas, w Szczecinie nie dałoby się wszystkiego załatwić w jeden dzień. Albo że w Warszawie na wydanie pozwolenia na budowę czekamy długimi miesiącami…. Stworzyliśmy biuro obsługi inwestora – zadaniem komórki jest prowadzenie, niemal za rękę, każdego inwestora realizującego swoje projekty w mieście, ale też tego, który do miasta właśnie trafił. Zależy nam, aby nie musiał rozszyfrowywać wszystkich ścieżek, które ma do pokonania w urzędzie – są pracownicy, którzy zrobią to za niego, pod warunkiem że inwestorzy będą chcieli z tej oferty skorzystać. (...) Zapewniam, na rozmowy z inwestorami, architektami, urbanistami jesteśmy zawsze otwarci. Nigdy nie zdarzyło się, aby prezydent czy jego zastępcy odmówili rozmowy komuś, kto chciałby wymienić uwagi na temat dotyczący rozwoju miasta. Inicjatywa rozmów ze środowiskiem urbanistyczno-architektonicznym może przekuć się na konkretne rozwiązania w dwóch momentach. Pierwszym jest dyskusja w miejskiej komisji urbanistyczno-architektonicznej, to ciało doradcze prezydenta wymagane ustawowo. Ona funkcjonuje i jesteśmy wdzięczni, że państwo służycie swoją radą i pomocą. Komisja opiniuje w miarę regularnie, przy pracach nad każdym planem zagospodarowania przestrzennego. Druga płaszczyzna to dyskusja publiczna, gdy plany wykładamy do wglądu mieszkańcom. Jeżeli jest głód rozmowy, to proszę o sygnał, nie ma problemu, żebyśmy usiedli do stołu i rozmawiali. Jesteśmy na to otwarci. (...) I ostatni smaczek, o którym wspomniał pan dyrektor Dariusz Rymar – odzwierciedla klimat tego, co się dzieje. Na osiedlach brakuje terenów do rekreacji, bo inwestorzy są zainteresowani wyduszeniem jak największej ilości środków z danego terenu. To smutna prawda. Chcą wybudować jak najwięcej na jak najmniejszej powierzchni i osiągnąć maksymalny zysk. To nie zarzut. Rozumiem to. Każdy, kto prowadzi interesy, nie robi tego charytatywnie – musi mieć zwrot. W efekcie oferta dla mieszkańców osiedli jest skromna. Chyba że jest to aż tak dolegliwe dla mieszkańców, że wymuszą na mieście działania, które, szczerze powiedziawszy, powinny być przygotowane przez inwestorów na etapie realizacji budynków, czy mieszkalnych, czy usługowych.

Jacek Bachalski, działacz społeczno-gospodarczy, deweloper, współprowadzący debatę:
- Pani wiceprezydent, przepraszam, ale prawda jest inna. Zamiast sprzedawać trzy działki na Górczynie – był taki przetarg, gdy trzech deweloperów kupiło trzy parcele pod budownictwo mieszkaniowe – miasto powinno zbyć dwie, a jedną najmniejszą zostawić na rekreację. Zatem to nie przedsiębiorca jest pazerny, a miasto. Inwestor prywatny ma przede wszystkim zarabiać, realizować zysk i rozwijać firmę. Zadania zarządu miasta bardziej korespondują z boiskiem piłkarskim i z placem zabaw, niż z tymi, które ma realizować deweloper. Gdyby inwestorzy kupili dwie działki, a na trzeciej miasto zbudowałoby boisko, to dziś nikt nie kierowałby tych zarzutów. Oczywiście, przygotujemy boisko, bo to do mnie przyjedzie niezadowolony klient. (...) Przypominam, miasto dostało za te działki wyjątkowo duże pieniądze. To z kolei wynikało z miejskiej polityki sprzedaży gruntów w niewielkich dawkach po to, aby uzyskać jak największą cenę. Rozumiem, magistrat działał zgodnie z podstawami ekonomii. Świetnie. Ale przez to wiele działek nie udało się sprzedać w koniunkturze i miasto zostało z gruntami. Teraz nie może ich zbyć i w efekcie jest bałagan. Zatem pani prezydent, możemy odbijać piłeczkę…. Myślę, że jedyny wniosek to współpracować i nie być zachłannym.

Leszek Horodyski, architekt:
– Pytanie do pani wiceprezydent Ewy Piekarz. Już w trakcie naszego spotkania padła informacja z ust osoby urzędowej, że obowiązujące przepisy uniemożliwiają stworzenie stanowiska architekta miejskiego.

Ewa Piekarz, wiceprezydent miasta:
– Nie taka była wypowiedź.

Leszek Horodyski:
– Dobrze pamiętam, właśnie taka.

Ewa Piekarz:
– Chodziło o co innego. Problem w tym, jakie instrumenty będzie miał taki urzędnik do realizacji swojej wizji. Nie będzie miał żadnych!

Leszek Horodyski:
– Rozumiem, że nie ma przeszkód formalnych, aby takie stanowisko przywrócić? Tu, dla przykładu, chciałbym przywołać sytuację z Wrocławia, gdzie od wielu lat jest architekt miejski.

Ewa Piekarz:
– Wrocław nie ma architekta miejskiego.

Ewa Miszewska, architekt z Wrocławia:
– Rzeczywiście, nie ma.
(sprawdziliśmy, we Wrocławiu jednak jest stanowisko głównego architekta miasta, od lat funkcję sprawuje Piotr Fokczyński – przyp. red.)

Leszek Horodyski:
– W takim razie może inny przykład: architekt miejski w Katowicach, to stanowisko na pewno jest – Michał Buszek, znam go osobiście. Jestem też przekonany, że jest więcej miast, gdzie takie stanowiska funkcjonują. Jest tak w Łodzi. Ale do czego nam jest potrzebny? Oczywiście, można powiedzieć, że jest cały organ – urząd, wydział. Chodzi jednak o to, że musi być konkretna osoba, którą można w razie potrzeby przywołać do tablicy i zapytać, dlaczego zdecydowała tak, a nie inaczej, której można zarzucić błędy lub pochwalić.

Ewa Piekarz:
– Takim chłopcem do bicia w postaci dziewczynki jestem ja...

Leszek Horodyski:
– Nie chodzi o chłopca do bicia, chodzi o specjalistę – architekta-urbanistę, który potrafiłby utrzymać wszystko w porządku.

Ewa Piekarz:
– Mamy w wydziale urbanistyki dwóch architektów-urbanistów, to pani dyrektor Małgorzata Stróżewska oraz siedzący tutaj pan Dariusz Jeziorny, także pani Berta Paluszewska.

Leszek Horodyski:
– Wiem. Ale brakuje łącznika między wydziałem uprawnionym do wydawania decyzji o warunkach zabudowy i nadzorującym tworzenie planu a wydziałem, który wydaje pozwolenia na budowę. Często zdarza się, że informacja zanika po drodze, czasami odczyt informacji jest nie do końca zbieżny z intencją zatwierdzającego tekst decyzji o warunkach zabudowy. Literalnie czytany może mieć zupełnie inny sens. Chodzi o to, aby była osoba, która łączy te dwa wydziały. (...) Odeszliśmy odrobinę od głównego tematu…. Co się dzieje z realizacją koncepcji urbanistycznej wyłonionej w konkursie przed dwoma laty? Pani wiceprezydent mówiła o tym, że koszty realizacji nowego urzędu za Wartą są niższe niż remont starej kamienicy przy Obotryckiej. Jest też informacja, że być może te koszty są inne, niż by się wydawało. Ale chodzi o co innego…. Dwa lata temu Stowarzyszenie Architektów Polskich na zlecenie urzędu – wielki plus dla magistratu – zorganizowało konkurs na koncepcję urbanistyczną dla centrum. Do urzędu trafiło 50 prac. Biorąc pod uwagę konkursy w kraju, to świetny wynik. Przypominam, był to konkurs międzynarodowy. Co się okazało? Aż 49 prac wskazało, że logiczną kontynuacją rozbudowy i kształtowania centrum jest lokalizacja urzędu miasta w dawnym miejscu czyli przy Obotryckiej. Teraz pytanie: Skoro urząd miasta poświęcił niemałe pieniądze na konkurs, zaangażował osoby do organizacji, a specjaliści włożyli wiele pracy – przygotowali wiele ciekawych koncepcji – to dlaczego przy tak dużym procencie koncepcji opowiadających się za starą lokalizacją magistratu nie jest ona teraz brana pod uwagę?

  1. Adres redakcji:
  2. ul. Łokietka 32/40 (kaskada, III p.)
  3. 66-400 Gorzów Wielkopolski
  1. Nasze telefony:
  2. redakcja: 95 736 62 22
  3. sekretariat: 95 736 62 22 wew. 100
  4. reklama: 95 736 62 22 wew. 102
  1.  
  2.  
  3.  
  1. Copyright 2017 tylko gorzów
  2. Design by trzyGieGRX design studio
  3. 14450