Piątek 20.10.2017

Ta debata może odmienić miasto!

Wiceprezydent Ewa Piekarz podsumowuje debatę: Nie składam broni!

W ostatniej części debaty wiceprezydent Ewa Piekarz odpowiada na zarzut architekta Leszka Horodyskiego – jeszcze w poprzedniej części zauważył, że miasto niepotrzebnie upiera się przy lokalizacji nowego magistratu na Zawarciu. Wraca też wątek międzynarodowego konkursu na koncepcję zagospodarowania centrum.

Ewa Piekarz, wiceprezydent miasta:
– Lokalizacja nowego urzędu na Zawarciu wynika z prawa miejscowego, czyli z przyjętego przez radę miasta planu zagospodarowania przestrzennego – był uchwalony jeszcze przed rozstrzygnięciem konkursu. Zresztą uważam, że gdy państwo pomyślą o ukształtowaniu centrum tak, aby rzeka nie dzieliła, a łączyła obie części miasta, to jestem przekonana, że jest to koncepcja do rozważenia. (...) A gdy chodzi o łącznika między wydziałem administracji budowlanej a wydziałem urbanistyki, o którym mówił pan Horodyski, to jeżeli cokolwiek na tej linii szwankuje, to winna jestem ja, bo ja koordynuję pracę tych wydziałów. Zatem jeżeli są jakiekolwiek kłopoty, to proszę o sygnał do mnie.

Artur Radziński, były radny, prowadzący biuro nieruchomości:
– Byłem w radzie, która podejmowała uchwałę o lokalizacji urzędu. Może nie wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę…. Proszę jednak pamiętać, że inicjatywa budowy urzędu po drugiej stronie Warty należała do prezydenta. Rozumiem, że pani Ewa Piekarz musi być lojalna wobec swojego pracodawcy, nie mniej jednak proszę mówić pełną prawdę – inicjatywa była zdecydowanie po jego stronie. Ponadto cała procedura trwała wyjątkowo długo – tak długo, aż wszystko ułożyło się po myśli prezydenta. Byłem w opozycji do tego pomysłu, ale większość radnych zatwierdziła realizację funkcji użyteczności publicznej dla tego terenu – zatem wcale nie musi być tam urząd, może być na przykład hala sportowa.

Leszek Horodyski, architekt:
– Dodam dla ścisłości. Nie powiedziałem, że są kłopoty w komunikacji między wydziałem administracji budowlanej a wydziałem urbanistyki. Zwróciłem uwagę, że nie ma płaszczyzny współpracy przy równocześnie prowadzonych sprawach. Chodzi o indywidualne projekty. Nie winię ani pani wiceprezydent, ani osób pracujących w obu wydziałach, chodzi mi tylko o strukturę urzędu, która w tym punkcie mogłaby być bardziej wydajna. (...) I jeszcze w sprawie lokalizacji urzędu. Przypominam, że wskazując na 49 prac, mówimy o wynikach konkursu. Natomiast pomysł, który został wprowadzony w życie, został wykonany przez projektantów planu, którzy zostali wyłonieni w drodze przetargu. Nie muszę kontynuować, sami rozumiemy różnicę…

Adam Oziewicz, redakcja tg:
– Co dalej z koncepcją, która wygrała w konkursie. Pani wiceprezydent wspomniała o planie miejscowym dla Strzeleckiej, ale czy inne fragmenty tej koncepcji są w realizacji?

Ewa Piekarz, wiceprezydent miasta:
– Gdy będziemy kończyć plany, o których na początku spotkania wspominał pan Dariusz Jeziorny, systematycznie będziemy zaczynać kolejne. Ze względów finansowych i osobowych nie jesteśmy w stanie na raz prowadzić więcej. Plany zagospodarowania przestrzennego dla centrum są wpisane jako priorytet w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Zatem w najbliższym czasie należy spodziewać się kolejnych inicjatyw uchwałodawczych o przystąpieniu do sporządzenia planów zagospodarowania przestrzennego w poszczególnych punktach centrum miasta.

Adam Oziewicz:
– Mówi pani o poszczególnych punktach. A kiedy będą wdrażane kompleksowe prace wynikające z najlepszej konkursowej koncepcji urbanistycznej dla centrum?

Ewa Piekarz:
– Co pan ma na myśli, mówiąc kompleksowe?

Adam Oziewicz:
– Chodzi o to, kiedy mieszkańcy mogą się spodziewać, że zobaczą na własne oczy, że najlepsza konkursowa koncepcja jest realizowana?

Ewa Piekarz:
– Ma pan na myśli wywołanie inicjatywy uchwałodawczej dla wykonania jednego planu zagospodarowania przestrzennego dla całego centrum?

Adam Oziewicz:
– Na przykład.

Ewa Piekarz:
– Przypomnę czas, kiedy już była podobna inicjatywa uchwałodawcza – dotyczyła całego Zawarcia. Procedury ciągnęły się latami, kosztowały sporo – planu ostatecznie nie udało się doprowadzić do końca. Na tak dużym terenie jest masa problemów. Potem z kolei trzeba rozstrzygać uwagi i skargi – jest ich tak dużo, że nie jesteśmy w stanie przeprowadzić całej procedury związanej z uchwaleniem planu. Stąd też, mając na uwadze ogólną koncepcję, wskażemy obszary, które mają podobne problemy do rozwiązania i będziemy realizować je we fragmentach. Oczywiście nie będą to plany dla jednego budynku czy jednej działki. Natomiast ze względów praktycznych nie może być jednego planu dla całego centrum.

Artur Radziński, były radny, prowadzący biuro nieruchomości:
– Zdecydowanie podzielam pogląd pani wiceprezydent. Konkursowa koncepcja to dokument przedplanistyczny. Wdrażanie poszczególnych dokumentów planistycznych, obejmujących fragmenty centrum, powinno się odwoływać do zaakceptowanej już koncepcji. Bo to daje szybsze i skuteczniejsze rozwiązania. Generalnie chodzi o to, aby przyjąć koncepcję zagospodarowania centrum jako całości i w oparciu o dokument przedplanistyczny realizować poszczególne elementy planu.

Ewa Piekarz:
– Mamy pracę konkursową – uzyskała najwyższą notę i jest podstawą. Jednak nie tylko ją bierzemy pod uwagę, bo są też dobre rozwiązania zaproponowane przez innych autorów. Niektóre elementy w jednej są lepsze niż w innych. Zatem to też należy wziąć pod uwagę. Jednak, co istotne, nie ma takiego prawa, które pozwala na przyjęcie, w drodze uchwały rady miasta, koncepcji zagospodarowania centrum. Prawem miejscowym są plany zagospodarowania przestrzennego – one mają umocowanie w ustawie o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. To oczywiście nie znaczy, że jeżeli na coś wydaliśmy spore środki, to mamy o tym zapomnieć, to byłoby głupotą.

Ewa Miszewska, architekt z Wrocławia:
– W dyskusji pomijany jest fakt, że plany miejscowe są przygotowywane na podstawie studium. Sądzę, że naturalnym ruchem w takiej sytuacji jest wprowadzenie wniosków z konkursu do studium. Dlatego, że koncepcja, którą dostaje urbanista, jest tylko wytyczną – nie ma mocy prawnej, a studium taką moc ma. Jeżeli miasto chciałoby mieć pewność, że wnioski zostaną wprowadzone, to muszą trafić do studium. Jeżeli coś jest wprowadzone do studium, to w miejscowym planie nie może nastąpić inne rozwiązanie niż to, które tam się znalazło.

Jacek Bachalski, działacz społeczno-gospodarczy, deweloper, współprowadzący debatę:
– Jeżeli pojawiłby się zapis w studium, to mamy ogromny postęp. Rozumiem, że nie ma intencji, aby trafiły tam wnioski z najlepszej konkursowej koncepcji?

Artur Radziński:
– Trafna uwaga.

Ewa Piekarz:
– Jest taka intencja. Mamy uchwalone studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. O ile mnie pamięć nie zawodzi, obowiązuje od 2003 roku, w każdej kadencji jest aktualizowane, oceniane, ale ma już swoje lata. Dlatego w jakiejś perspektywie czasowej będziemy przystępowali do zmiany i uchwalenia nowego studium. Już dwa lata temu zamierzaliśmy to zrobić. Przypominam jednak, że ciągle trwają prace – mówi się głośno o tym – nad inicjatywą uchwałodawczą zmieniającą ustawę o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Są tam skrajnie różne koncepcje – jedne zmierzają do tego, że studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego w ogóle nie będzie wymagane, a inne chcą jeszcze bardziej trwałego umocowania studium w prawie miejscowym. Zatem musimy poczekać na ostateczne rozwiązania prawne, bo nie wiemy, jaki obrać kierunek. Nie chcemy wydawać pieniędzy w powietrze.

Jacek Bachalski:
– Pani wiceprezydent wie, jacy są politycy – ich zapowiedzi zwykle kończą się na gadaniu.

Ewa Piekarz:
– Dlatego też radzimy sobie z tym, uaktualniając, zmieniając studium.

Jacek Bachalski:
– Ale to źle, że pomijacie najlepszą konkursową pracę – tak to odbieram, skoro wybieracie sobie kawałki z różnych ciekawych koncepcji.

Ewa Piekarz:
– To o wiele za daleko idąca konkluzja. Obecnie pracujemy tylko nad jednym planem zagospodarowania przestrzennego dla centrum, to wspomniana już Strzelecka. Jest tam ogrom problemów do rozwiązania. Panowie siedzący przy mnie sporo się napracowali. Jestem pod wrażeniem zaangażowania i jakości ich pracy.

Jacek Bachalski:
– Tak, ale nic łatwo nie przychodzi.

Ewa Piekarz:
– To jasne. Dlatego nie składam broni.

Na koniec spotkania swoje nowe projekty – realizowane bądź przygotowywane do realizacji – zaprezentowali Roman Ropela, Paweł Sierakowski i Ewa Miszewska.

Wydawca oraz redakcje tygodnika „tg” i portalu „g24” serdecznie dziękują za przybycie i aktywny udział w debacie.

Opracowanie: adam oziewicz

  1. Adres redakcji:
  2. ul. Łokietka 32/40 (kaskada, III p.)
  3. 66-400 Gorzów Wielkopolski
  1. Nasze telefony:
  2. redakcja: 95 736 62 22
  3. sekretariat: 95 736 62 22 wew. 100
  4. reklama: 95 736 62 22 wew. 102
  1.  
  2.  
  3.  
  1. Copyright 2017 tylko gorzów
  2. Design by trzyGieGRX design studio
  3. 13023