Środa 13.12.2017

Wspólnota gorzowska – prawda czy mit?

Jedni uważają, że silna wspólnota lokalna to luksus na który stać bogate miasta, gdzie społeczność kształtowana jest od wieków. Inni zwracają uwagę, że wspólnota gorzowian to tylko niewiele mówiące hasło przywoływane przez polityków kiedy trzeba dodatkowo zmobilizować elektorat. Jak jest naprawdę? Czy tworzymy silną wspólnotę lokalną? A może w ogóle jej nie mamy i nie jest nam do niczego potrzebna? Czy wreszcie, jest nam dobrze w Gorzowie i wśród gorzowian?

Jesteśmy młoda wspólnotą mówi o gorzowianach Stanisław Żytkowski. Adwokat, szef gorzowskiego koła Towarzystwa Brata Alberta zwraca uwagę, że w porównaniu z poznańską nasza jest z zupełnie innej półki, ciągle jeszcze jest w fazie budowania. Nie ma jednak wątpliwości, że taka wspólnota istnieje. - Uważam się za gorzowianinem, tu się urodziłem i tu planuję umrzeć. Nigdy mnie nie ciągnęło do innych miejsc, a były okazje do szukania szczęścia gdzie indziej. Największą próbą był okres stanu wojennego, kiedy wszystkim internowanym zaoferowano możliwość wyjazdu na dobrych warunkach na Zachód – wspomina.

Bo jesteśmy tutaj krótko Dr Bogusław Bukowski, socjolog z Wyższej Szkoły Biznesu w Gorzowie uważa, że ludzie, którzy tutaj przyjechali po wojnie bardziej przypominali zbiorowość niż wspólnotę – przyjechali z różnych stron i z różnych powodów. Rzeczywista silna wspólnota miejska nigdy tu nie istniała. – Tych ludzi poza wspólnym miejscem zamieszkania niewiele łączyło. Stąd różnorodność i charakterystyczna cecha socjo-lingwistyczna Gorzowa – operujemy najczystszą odmianą języka polskiego. „Z różnic tworzymy tradycję” to hasło pojawiło się przed świętami na bilboardach i właśnie to nas charakteryzuje – zauważa.

Jeżeli przyjmiemy, że wspólnota to ekskluzywna zbiorowość ludzka, którą łączy trwała więź duchowa, a jej cechy to trwałość, duchowość, ekskluzywność, tradycja, bezwarunkowa przynależność to na pewno gorzowskiej wspólnocie wiele brakuje do doskonałości. Dr Jerzy Rossa, socjolog, ale też rodowity gorzowianin podkreśla, że w myśli społecznej wspólnota występuje jako ideał normatywny utożsamiany z czymś dobrym - z brakiem samotności, alienacji, wykluczenia, biedy. Ale od idealistycznego rozumienia wspólnoty trzeba odróżnić rzeczywistość. - Wtedy istota myśli społecznej o wspólnocie prowadzi do identyfikacji napięcia pomiędzy tym jak faktycznie jest, a tym jak być powinno – tłumaczy.

Stanisław Żytkowski: - Jeżeli przyjrzymy się życiorysom działaczy gorzowskiej opozycji to okaże się, że niewielu z liczących się związkowców wyjechało po delegalizacji Solidarności. W tym samym czasie z Zielonej Góry wyemigrowała cała opozycja. Skoro w Gorzowie zostali prawie wszyscy to znaczy, że czuli więź ze swoim miastem i z tą wspólnotą.

Pewnie znajdą się tacy, którzy powiedzą, że wspólnoty gorzowskiej nie ma albo co najwyżej jej charakter ogranicza się tylko do wspólnoty mieszkańców tego samego miejskiego otoczenia. Jeden z naszych rozmówców rozwiewa wątpliwości. - Wspólnota gorzowska? Dla mnie ona ewidentnie jest. Oczywiście nie jest łatwo wskazać rzeczy nieuchwytne i trudne do zdefiniowania. Ale skoro wielu z nas czuje się gorzowianami i napawa ich to dumą, a do tego chce tu żyć wbrew wielu niedogodnościom to znaczy, że mamy wspólnotę – ocenia sytuację S. Żytkowski.

Wspólnot jest wiele? Socjologowie zwracają uwagę na fakt, że współczesne wspólnoty tworzą się, gdy w polu widzenia jest do rozwiązania problem. Gdy problem znika zazwyczaj taka wspólnota przestaje istnieć. W tym sensie działalność publiczna i wybory samorządowe mogą przyczynić się do powstania wspólnoty lokalnej. - Nie odbywa się to w skali całej populacji Gorzowa, a jedynie w grupie skupionej wokół jakiegoś projektu. Jesteśmy za konkretnymi rozwiązaniami albo jesteśmy przeciwko nimi i właśnie to nas łączy – zauważa B. Bukowski.

Dr J. Rossa przypomina, że w sensie idealnym jesteśmy jednak wspólnotą gorzowian, choćby dlatego, że ustawa o samorządzie terytorialnym właśnie tak nas nazywa. - To jasne, ustawodawca nie wierzył naiwnie w to, że przy pomocy aktu prawnego można ustanowić wspólnotę. Ale z całą pewnością przyjął założenie, że naszym obowiązkiem jest budowanie wspólnoty jako ideału normatywnego. Przyjął też, że mamy się stać wspólnotą w sensie socjologicznym. Co to znaczy? – pytamy. - Jeżeli jesteśmy wspólnotą to wszyscy w niej uczestniczymy, nie ma wykluczonych. Uczestniczyć to oznacza otrzymywać coś od wspólnoty, ale też coś dawać od siebie dla niej – to zasada wzajemności, ale w relacjach wspólnotowych nie musi ona być czymś w rodzaju stygmatu - nie potępiamy ludzi i nie wykluczamy za to, że nie są zdolni do realizowania zasady wzajemności – wyjaśnia socjolog.

Bogusław Bukowski: - Facebook zastępuje wspólnotę lokalną. W kręgu „my” jest moja rodzina, moi przyjaciele czy ludzie z którymi pracuje. To nie oznacza, że mamy żyć w tym samym mieście. Ze znajomymi utrzymuje kontakt przez facebook, gadu-gadu i inne komunikatory, mail, telefon, czasami się widujemy. Tego rodzaju kontaktów mam znacznie więcej niż z ludźmi, którzy mieszkają w tej samej klatce co ja – zwraca uwagę B. Bukowski.

Być we wspólnocie to znaczy uczestniczyć Dr Rossa szczególną uwagę zwraca na fakt, że gdy obserwujemy proces wymiany we wspólnocie to okazuje się, że jedni w niej uczestniczą, a inni nie. – Możemy zapytać dlaczego nie uczestniczą? Odpowiedź jest najprostszą definicją wykluczenia społecznego: bo nie biorą udziału w rozmaitych instytucjach, takich jak gospodarka, kościół, polityka, edukacja. Ten brak uczestnictwa z czasem może się kumulować, a to z kolei osłabia wspólnotę.

Jeżeli zgodzimy się z opinią, że siła wspólnoty wyraża się w naszym stosunku do najuboższych to nie jest z nami najgorzej. S. Żytkowski zwraca uwagę, że znaczna część ludzi ciągle uważa, że osoby bezdomne zapracowały na swój ciężki los. - Mimo, że to silne przekonanie, mieszkańcy miasta odczuwają solidarność z tą kategorią ludzi. Wyraźnie to widać przy przekazywaniu 1 procenta, także w grudniu podczas organizowanej przez Towarzystwo zbiórki Zielony Mikołaj – zauważa.

Kiedyś aktywność we wspólnocie lokalnej wynikała z konieczności, obecnie najbliższe otoczenie traci znaczenie. Poczucie wspólnoty przestaje mieć zasięg lokalny – zamienia się w rozproszoną wspólnotę globalną. Ta zmiana dotyczy również gorzowian. - Coraz częściej jesteśmy kosmopolityczni. Jesteśmy Europejczykami, wyjeżdżamy za pracą, przeprowadzamy się, przemieszczamy się pomiędzy krajami i kulturami. Coraz mniejsze znaczenie ma to gdzie się urodziliśmy, gdzie wyrastaliśmy, jakim językiem mówiliśmy w chwili urodzenia ponieważ możemy wyjść poza tradycyjne ograniczenia. Sądzę, że to dotyczy nie tylko gorzowian, ale całej europejskiej społeczności – mówi B. Bukowski.

Zatem źródła braku lub słabości wspólnoty należy upatrywać w nowym modelu społeczeństwa – coraz szybciej i coraz częściej oraz z rozmaitych przyczyn jesteśmy skłonni do zmian. Wymaga się od nas częstej zmiany miejsca zamieszkania, przekwalifikowywania się, zrywania więzi z sąsiadami – wszystko przez to, że trzeba jechać gdzie indziej, tam gdzie jest praca.

Wspólnota znaczeń Gdy mówimy o wspólnocie tam najczęściej odnosimy się do pojęcia kultura, czyli do wspólnoty rozmaitych znaczeń. Aby je odnaleźć trzeba byłoby zbadać kulturę gorzowian. Socjologowie wskazują, że jeżeli rozumielibyśmy wspólnotę jako jedną niesprzeczną wewnętrznie kulturę lokalną to niestety znowu jest problem z jej wskazaniem. Co zatem mogłoby świadczyć o tym, że wspólnota istnieje? Jakie są jej wskaźniki? – dopytujemy dr Rossę. - Jeżeli istnieje wiele przejawów łamania ładu społecznego, nieprzestrzegania norm, popełnienia przestępstw, zjawisk wandalizmu i braku dbałości na przykład o urządzenia użyteczności publicznej to znaczy, że wspólnota jest słaba. Wchodzimy na którąś z dzielnic i widzimy, że lampy są porozbijane, klatki zabrudzone, szyby powybijane, ławki powywracane, a starsi ludzie boją się wyjść po 10 wieczorem – możemy być pewni, że ta wspólnota jest licha. Reasumując: mamy zlokalizowane dwa kryteria istnienia wspólnoty - jedno to uczestnictwo, a drugie to przestrzeganie rozmaitych norm – odpowiada socjolog.

Jerzy Rossa: - Współczesna myśl o wspólnocie sama ze sobą popadłby w sprzeczność gdyby mówiła, że wspólnota gorzowian faktycznie istnieje. Bowiem zostaliśmy wygnani z raju nazywanego wspólnotą przez zjawiska wykluczenia społecznego, marginalizacji, fragmentacji dyskursu publicznego związanej z konfliktami rasowymi, płciowymi, światopoglądowymi oraz rozmaitego rodzaju konfliktami politycznymi.

Polityka lubi wyostrzanie sporów, polaryzację stanowisk, podgrzewanie konfliktu – to może źle działać na budowanie wspólnoty. Stanisław Żytkowski zdecydowanie nie zgadza się z taką opinią. Uważa, że polaryzacja poglądów, wyrazistość argumentacji może mieć na celu działanie dla dobra lokalnej społeczności. - Konkurujące ze sobą organizacje i partie polityczne deklarują działanie dla dobra miasta i chęć pracy na jego rzecz. Ale widzą inne sposoby rozwiązywani problemów, inne sposoby prowadzenia spraw lokalnych. Jestem przekonany, ze polityka, działalność publiczna spaja wspólnotę – to znaczy wzbudza zainteresowanie sprawami lokalnymi i sprawami miejskiej wspólnoty – zaznacza.

Jak budować wspólnotę? Dr Jerzy Rossa zwraca uwagę na potrzebę uczestnictwa rozmaitych populacji, szczególnie tych, które teraz są bierne. Bo nie ma rozwoju lokalnej wspólnoty bez ludzi zdolnych do współdecydowania. - Bliskie mojemu sercu rozumienie budowania wspólnoty to rozwój lokalności polegający na tym, aby jak najwięcej lokalnych grup społecznych obciążać odpowiedzialnością za podejmowanie decyzji, wciągać je do demokratycznego współdecydowania. W takim przypadku władzą nie narzuca co ma być, nie decyduje za obywatela, ale umożliwia obywatelowi uczestniczenie w podejmowaniu decyzji – podsumowuje nasz rozmówca

Adam Oziewicz i Marcin Cichoń

Kalendarium wydarzeń ważnych dla rozwoju wspólnoty
styczeń 1945 – armia radziecka zdobywa miasto
3 lutego 1945 – do Gorzowa przybywają pierwsi polscy osadnicy – kolejarze z wielkopolskiego Wągrowca
26 marca 1945 – radziecki dowódca płk Josif Dragun przekazuje władzę polskiej administracji – pierwszemu prezydentowi miasta Piotrowi Wysockiemu. Wkrótce w Gorzowie powołano delegaturę poznańskiego urzędu wojewódzkiego. Rozpoczęło się wysiedlanie Niemców. Do miasta przybywają Polacy z Kresów Wschodnich
maj 1945 – pierwszy po wojnie mecz piłkarski: polscy kolejarze kontra czerwonoarmiści
1945 – uruchomiono Zakłady Mechaniczne, rusza Biblioteka Publiczna i gorzowski Teatr
2 marca 1946 – Komisja Ustalania Nazw Miejscowości podjęła decyzję o urzędowym brzmieniu nazwy Gorzów Wielkopolski – do tej pory funkcjonowała nazwa Gorzów nad Wartą. Miasto nigdy nie było związane z historycznym regionem Wielkopolski, ponieważ przed powstaniem Gorzowa ziemie te należały do kasztelanii santockiej. Nazwa Gorzów Wielkopolski formalnie obowiązuje od 19 maja 1946 roku
1947 – założenie klubu piłkarskiego
1947 – przy Zakładach Mechanicznych powstaje Klub Sportowy Gwardia, a później KS Stal
1949 – powstają Zakłady Przemysłu Jedwabniczego "Silwana" na bazie fabryki juty i worków znanego przedwojennego przemysłowca Maxa Bahra
1950 – Gorzów staje się częścią nowoutworzonego województwa zielonogórskiego
7 lipca 1951 – uruchomiono produkcję w ZWCh Stilon. W pierwszym roku działalności zatrudnionych było 735 osób, a w latach siedemdziesiątych ponad 10 tys. osób
lata 60. – liczba ludności sięga 50 tys. osób, przekraczając stan sprzed wojny. Gorzów przeżywa drugi w swych dziejach boom budowlany, stając się miastem średniej wielkości. Następuje dynamiczny rozwój przemysłu
1960 – powstaje teatr stały w Gorzowie
1971 – powstaje AWF
1975 – Gorzów zostaje stolicą nowoutworzonego województwa gorzowskiego
1977 – Stilon otwiera Muzeum Zakładowe (obecnie Miejski Ośrodek Sztuki)
16 grudnia 1981 – po pacyfikacji przez ZOMO strajku w Zakładach Mechanicznych „Ursus” w Gorzowie tworzy się silna organizacja NSZZ Solidarność
1982 – powstaje Młodzieżowy Ruch Oporu (MRO) zrzeszający antykomunistyczną młodzież gorzowskich szkół średnich
31 sierpnia 1982 – w drugą rocznicę podpisania porozumień sierpniowych w centrum miasta miały miejsce wielogodzinne manifestacje solidarnościowe i demonstracje
1983 – w miejsce MRO powstaje Ruch Młodzieży Niezależnej (RMN)
wiosna 1989 – z inspiracji Solidarności i RMN w Gorzowie odbyła się kilkunastotysięczna manifestacja mieszkańców protestujących przeciwko planom budowy elektrowni jądrowej w niedalekim Klempiczu
2 czerwca 1997 – wizyta papieża Jana Pawła II w Gorzowie
1998 – powstaje Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa
1999 – Gorzów zostaje siedzibą wojewody lubuskiego
2001 – rusza centrum sportowo-rehabilitacyjne Słowianka
2007 – miasto obchodzi jubileusz 750-lecia lokacji
  1. Adres redakcji:
  2. ul. Łokietka 32/40 (kaskada, III p.)
  3. 66-400 Gorzów Wielkopolski
  1. Nasze telefony:
  2. redakcja: 95 736 62 22
  3. sekretariat: 95 736 62 22 wew. 100
  4. reklama: 95 736 62 22 wew. 102
  1.  
  2.  
  3.  
  1. Copyright 2017 tylko gorzów
  2. Design by trzyGieGRX design studio
  3. 14450